Strajk branży hotelarskiej i gastronomicznej przybiera większe rozmiary. Protestujący domagają się lepszej płacy oraz lepszych warunków otrzymywania zasiłków.
Po dziewięciu dniach konfliktu Fellesforbundet ogłosiło, że w kolejnych dniach do strajku przystąpi 1161 kolejnych pracowników z 98 firm. Na razie strajkuje
2700 pracowników branży gastronomicznej i hotelarskiej. Oznacza to, że w nadchodzącą niedzielę strajkować będzie w sumie już prawie 4000 osób.
– Podchodzimy do sprawy poważnie. NHO Reiseliv ignoruje potrzebę poprawy płac i warunków pracy naszych członków – napisał szef związku Fellesforbundet , Christian Justnes, w komunikacie prasowym.
W ramach rozszerzenia protestu Fellesforbundet włącza do strajku kilka kantyn i większych hoteli wzdłuż całego wybrzeża oraz w centralnych ośrodkach przemysłowych. Dotknie to między innymi duże firmy przemysłowe i zakłady w Stord, Kongsberg i Haugesund. W proteście uczestniczą też związkowcy organizacji Parat.
Przyczyny strajku
Związki żądają od pracodawców lepszych warunków zasiłku chorobowego oraz podwyżek płac. Protest trwa od 19 kwietnia. Biorą w nim udział pracownicy hoteli, restauracji i kantyn.
W imieniu pracowników branży, Fellesforbundet domaga się:
- Porozumienia finansowego, które zwiększy siłę nabywczą pracowników. Obecnie średnie wynagrodzenie w branży wynosi 3/4 średniego wynagrodzenia pracownika przemysłowego.
- Zgody firm na podwyżki zasiłku chorobowego, zasiłków opiekuńczych i rodzicielskich.
Zaliczka na zasiłek chorobowy od pracodawcy to kluczowe żądanie strajku w branży turystycznej. W wielu innych sektorach w Norwegii, kiedy pracownik jest chory przez dłużej niż 16 dni, Nav wypłaca zasiłek chorobowy pracownikowi, a nie pracodawcy.
Właśnie to chcą zmienić związki zawodowe. Domagają się, aby pracodawca wypłacał zasiłek chorobowy z własnego budżetu, a potem otrzymywał zwrot z Nav
– Jesteśmy gotowi spotkać się z NHO Reiseliv w każdej chwili, aby zakończyć strajk. Odpowiedzialność za konflikt spoczywa teraz na przedstawicielach pracodawców – twierdzi Justnes.

Strajkujący pod jednym z hoteli w Trondheim
NHO odpowiada, że to żądania trudne do spełnienia. Ich zdaniem odpowiedzialności za zasiłki nie można przerzucać na pracodawców, powinno za to odpowiadać państwo.
Strajk będzie trwał do momentu znalezienia rozwiązania, które będzie do przyjęcia dla obu stron.
Strajkującym biorącym udział w proteście pracodawcy nie wypłacają pensji. Zamiast tego otrzymują oni streikebidrag od związków zawodowych, jeśli są w nich zrzeszeni. Wysokość tej rekompensaty za utraconą pensję zależy od związku, ale zwykle jest to około 73% normalnych zarobków. Streikebidrag nie jest opodatkowany.

