Avinor – państwowa spółka zarządzająca norweskimi lotniskami – chce podnieść opłaty lotniskowe. Podniosłoby to ceny biletów lotniczych.
Spółka Avinor wysłała list do komisji parlamentarnej z informacją o stanie finansów. W jej ocenie potrzeba jest dodatkowych 872 milionów koron, aby utrzymać odpowiedni standard lotnisk. Te pieniądze firma chciałaby zdobyć między innymi poprzez cięcie własnych kosztów oraz podniesienie opłat lotniskowych. Proponuje, aby w ciągu kolejnych dwóch lat odgórnie podnieść te opłaty o w sumie 50%.
Pół miliona biedniejszych pasażerów mniej
Zdaniem komisji NHO Luftfart takie rozwiązanie sprawiłoby, że liczba pasażerów zmniejszyłaby się rocznie o 500.000, bo ludzi o najmniejszych dochodach nie byłoby stać na droższe bilety. W roku 2024 norweskie lotniska odprawiły w sumie 51 milionów pasażerów. Oznacza to, że utrata pół miliona pasażerów równałaby się zmniejszeniu ruchu na lotniskach o jeden procent. Czy chodzi jednak tylko o liczby?
Ekonomiści alarmują, że kiedy mniej zamożni pasażerowi przestają podróżować, zwykle oznacza to zamkniecie mniej popularnych, krótkich połączeń, a co za tym idzie, zmniejszony rozwój gospodarczy w mniejszych miejscowościach.
Większe limity w strefach wolnocłowych?
Część norweskich polityków, na przykład z Frp, uważa, że bilety lotnicze powinny być tańsze, a nie droższe. Jak jednak zapewnić finansowanie lotnisk bez podnoszenia opłat lotniskowych? Zdaniem Sylvi Listhaug Norwegia powinna zrezygnować , tak samo jak Szwecja, z pobierania opłat pasażerskich. Dodatkowo powinna zwiększyć limity zakupów taxfree, bo jest to atrakcyjny wabik dla pasażerów. Nie ma jednak konkretnych wyliczeń, czy to zrównoważyłoby budżety Avinor oraz pasażerów. Zdaniem polityków z koalicji rządzącej nie da się jednocześnie zadbać o interesy wszystkich, w kwestiach ekonomicznych ktoś zawsze będzie musiał zapłacić więcej.
Dyskusja polityczna na temat propozycji Avinor trwa, a decyzji można się spodziewać w ciągu kilku miesięcy.

