Norwegia jest największym producentem i eksporterem ropy naftowej w Europie Zachodniej. Wyjaśniamy, dlaczego paliwo w kraju mającym takie zasoby, jest drogie.
Zróbmy prosty rachunek upraszczając liczby. Baryłka ropy naftowej to 159 litrów. Przy cenie ropy naftowej 100 dolarów za baryłkę i kursie dolara na poziomie 10 koron norweskich, otrzymalibyśmy cenę 6,3 korony za litr benzyny. Czemu zatem na stacji benzynowej płacimy dużo, dużo więcej?
Norwegia jest największym producentem ropy naftowej i gazu ziemnego w Europie Zachodniej, z udokumentowanymi zasobami na poziomie niemal 7 mld baryłek. Surowce te stanowią około 40% wartości norweskiego eksportu, a wydobycie z Morza Północnego jest kluczowe dla gospodarki kraju, zapewniając miliardowe wpływy do jednego z największych funduszy naftowych na świecie.
W tym bogatym w zasoby naturalne kraju cena benzyny może wkrótce wynieść nawet 30 koron za litr. Jak to możliwe?
„Polityczna” zachęta
W 2025 roku Norwegia wyeksportowała 618 milionów baryłek ropy naftowej. To prawie 100 miliardów litrów o wartości 437 miliardów koron. Cena benzyny zbliżyła się jednak do 30 koron za litr po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump kilka tygodni temu rozpoczął wojnę na Bliskim Wschodzie. Nie, żeby była tania wcześniej. Ceny paliw w Norwegii, tak jak i na świecie, wzrosły w czasie pandemii i od tamtej pory utrzymują się na wysokim poziomie.
Profesor ekonomii finansowej w Szkole Biznesu NTNU Are Oust tłumaczy to następująco: „W Norwegii władze nie dotują ropy naftowej i produktów naftowych, mimo że produkujemy ropę. Władze, niezależnie od tego, która partia rządzi, nie priorytetyzują zapewnienia mieszkańcom taniej benzyny. Podatki stanowią źródło dochodów do budżetu, a dodatkowo mają na celu zachęcenie nas do korzystania z innych środków transportu niż te napędzane paliwami kopalnymi.”
Jako producent ropy Norwegia ma świadomość, iż nie jest to zasób przyszłości. Złoża nie sa niewyczerpane, ich eksploatowanie będzie coraz droższe, a kwestia śladu węglowego i zmian klimatycznych staje się coraz bardziej widoczna.
Jedna rafineria i dużo podatków
Kolejny czynnik to sprawa praktyczna, a nie polityczna. Na cenę benzyny w Norwegii składa się znacznie więcej niż cena ropy naftowej. Zanim zatankujemy paliwo na stacji benzynowej, musi ono przejść wiele procesów. Ostatecznie w skład ceny wchodzą koszty rafinacji i transportu, różne podatki oraz zyski firm paliwowych.
Ropa, którą Norwegia eksportuje, i benzyna, którą tankujemy, to nie to samo. Ropa musi zostać rafinowana, czyli oczyszczona i przetworzona, zanim będziemy mogli wlać ją do baku pojazdu. W Norwegii jest tylko jedna rafineria, w Mongstad. Norwegia większą część benzyny odkupuje od rafinerii zagranicznych. Kupuje w koronach norweskich, a kurs waluty jest od kilku lat słaby.
– Jeszcze większą rolę odgrywają podatki, które stanowią ponad połowę ceny benzyny w Norwegii. Składają się na nie podatek drogowy, podatek od emisji CO2 i VAT – wylicza i Oust.– Gdyby w okresach droższej benzyny władze interweniowały i przeciwdziałały skutkom cenowym na kolejne produkty, byłoby to kosztowne i niepotrzebnie biurokratyczne.
Zdaniem ekonomisty dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ulgi podatkowej, dzięki której można by odliczać koszty wyjątkowo drogiej

