Norweskie organizacje reprezentujące pracowników i pracodawcą mają kłopoty ze znalezieniem kompromisu w sprawie nadgodzin. Rząd podkreśla jednak, że przepisy zmienią się, tak czy inaczej.
Jeśli pracujesz w Norwegii na część etatu, ten temat jest kluczowy dla twoich zarobków. Obecnie, zdecydowanej większości pracowników, nadgodziny należą się tylko wtedy, gdy przepracują więcej niż 100% etatu (co jest mało możliwe dla kogoś, kto ma umowę tylko na 20 czy 50%). Wszystko wskazuje na to, że wkrótce przepisy zmienią się na korzyść pracowników, bo tego od Norwegii wymaga Unia Europejska. Nadgodziny będą się należały za godziny przepracowane ponad etat, bez względu na to, czy będzie to umowa na 100 czy na 50 lub 30 procent.
Brak zgody i opóźniony raport
1 września mieliśmy poznać wnioski grupy roboczej powołanej przez minister pracy i integracji społecznej Kjersti Stenseng co do wypłaty nadgodzin dla osób zatrudnionych na część etatu. Przypomnijmy – po tym, jak sądy w Unii Europejskiej i Norwegii kilkukrotnie wydały orzeczenia na korzyść poszkodowanych pracowników, rząd Norwegii chce zmienić przepisy. Chodzi o te punkty prawa pracy, które dotyczą nadgodzin dla pracowników zatrudnionych na część etatu. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
W sprawie nie ma zgody między norweskimi organizacjami pracodawców i związkami pracowników. Organizacje pracodawców uważają, że obecne przepisy, zgodnie z którymi pracownicy zatrudnieni w niepełnym wymiarze godzin powinni otrzymywać nadgodziny tylko wtedy, gdy przepracowali ponad 100% etatu, powinny zostać utrzymane. Organizacje zrzeszające pracowników się z tym podejściem nie zgadzają.
Raport grupy roboczej złożonej z przedstawicieli pracodawców i pracowników, opóźnia się. Na stole minister pojawi się dopiero 15 września i już wiadomo, że istniała małe szanse, aby przedstawiał jedną wizję. Kością niezgody jest między innymi to, czy po zmianie przepisów pracownicy mogliby się ubiegać o wypłatę nadgodzin za poprzednie lata. Na to pracodawcy stanowczo nie chcą się zgodzić, argumentując, że takie roszczenia doprowadziłyby wiele firm do bankructwa.
Z porozumieniem lub nie – zmiana będzie
– Teraz piłka jest w rękach stron, więc czekam, choć nie z założonymi rękami – mówi minister Stenseng portalowi „e24.no”. – Jeśli grupa nie przedstawi wspólnych propozycji, to sama wezmę odpowiedzialność za znalezienie rozwiązania. Mam wciąż nadzieję, że zrobię to we współpracy ze stroną pracodawców i pracowników.
Stenseng podkreśla, że zmiana przepisów w sprawie nadgodzin to konieczność, bo Norwegia musi oni odnieść się do porozumienia wypracowanego przez UE. Przypomina, że orzeczenia unijne jasno wskazują, że obecna praktyka wymaga zmiany.
Stowarzyszenia pracodawców, czyli NHO, Virke, Spekter, KS i inni główni gracze, sprzeciwiają się temu. Uważają, że przepisy EOG dają Norwegii pole manewru, które pozwala kontynuować dotychczasowe praktyki.
Minister pracy podkreśla, że nowe przepisy będą miały poważne konsekwencje dla norweskiego życia zawodowego. Całą sprawę nazywa jedną z najtrudniejszych kwestii, z jaką pracuje ministerstwo.
Jednocześnie toczą się kolejne postępowania prawne, w których pracownicy wygrywają z pracodawcami po złożeniu roszczeń o wypłatę nadgodzin. Późną jesienią Norweski Sąd Apelacyjny wyda orzeczenie w tej sprawie pracownika służby zdrowia ze szpitala Innlandet, który wygrał w sądzie okręgowym sprawę o nadgodziny. Pracownik Coop w podobnej sprawie. odniósł zwycięstwo w pierwszej instancji.

