Archeolodzy mają nową teorię dotyczą największego znaleziska monet z epoki wikingów, jakiego dokonano kilka tygodni temu.
10 kwietnia tego roku para przyjaciół z Østerdalen, przeszukując pole w Åmot z wykrywaczem metalu, rozbiła bank. I to dosłownie. Poszukiwacze natrafili na coś, co można by określić mianem skrytki bankowej z epoki wikingów.
Tuż pod powierzchnią ziemi było dziewiętnaście srebrnych monet. Poszukiwacze, którzy wcześniej odbyli organizowany przez gminę kurs „poszukiwaczy skarbów” przy użyciu detektora, znali procedury. Zabezpieczyli znalezisko i zawiadomili odpowiednie osoby. Wkrótce do pracy zabrali się archeolodzy. Jak dotąd wykopali w Mørstadjordet prawie 5000 monet z połowy XI wieku!

Vegard Sørlie (po lewo) i Rune Sætre, przeszkoleni przez gminę poszukiwacze, którzy dokonali historycznego odkrycia
Już po kilku dniach uznano znalezisko za historyczne. Archeolodzy byli wniebowzięci. Czegoś takiego nikt jeszcze w Norwegii nie widział. Takie znalezisko ma skalę międzynarodową.
– To odkrycie zasługuje na to, aby mogła je zobaczyć cała Norwegia – powiedział minister klimatu i środowiska Andreas Bjelland Eriksen.
Historyczne znalezisko
Tak obecnie wygląda ranking najcenniejszych tego typu znalezisk w Norwegii:
- Mørstad, Åmot (odkrycia dokonano w 2026 r.), dotychczas znaleziono 4772 monety, nowe wykopaliska planowane na jesień 2026 r.
- Årstad, Egersund (odkrycia dokonano w latach 1836–1843), 1849 monet
- Ulica Dronningens gate w Trondheim (odkrycia dokonano w 1950 r.), 964 monety
- Foldøy, Jelsa, Rogaland (odkrycia dokonano w 1907 r.), 776 monet
- Slethei, Sola, Rogaland (odkrycia dokonano w 1866 r.) 578 monet

Monety znalezione w Trondheim wyeksponowane w lokalnym muzeum
Skrytka bogatego rolnika?
Norwescy archeolodzy zachodzą w głowę, do kogo mogła należeć ta ukryta w ziemi niezwykła skrytka bankowa. Do tej pory sądzono, że w tym regionie nie krzyżowały się ważne szklaki handlowe. Teraz niektórzy spekulują, że pieniądze zakopał król wikingów podróżujący przez Østerdalen. Obok pola przepływa najdłuższa rzeka Norwegii, Glomma. Może podczas podróży zszedł na brzeg i zakopał skarb, a potem nie miał możliwości po niego powrócić?
Kjetil Loftsgarden, adiunkt w Muzeum Historii Kultury, który został mianowany kierownikiem projektu wykopalisk na terenie Glomma w Åmot, ma jednak inne zdanie. W czasach, z których pochodzi skarb, w okolicy żyło dużo zamożnych ludzi. Bogacili się między innymi na handlu żelazem.
Prawdopodobnie jakiś zamożny posiadacz ziemski zakopał srebrne monety na skraju swojej farmy około 1046 lub 1047 roku. Ziemię wykorzystywano jako sejf, bo nie było lepszych skrytek bankowych.
– Postawiłbym na to swoje pieniądze, że ten człowiek nie zapomniał o swoim skarbie, tylko w wyniku dramatycznych wydarzeń nie był w stanie go odkopać – powiedział
Loftsgarden stacji NRK. – Pracuję jako archeolog od dwudziestu lat i w całej swojej karierze nie widziałem tylu monet, co w tym znalezisku.
Uważa, że wartość srebrnych monet jest tak wielka, że nie da się o nich zapomnieć. Osoba, która zakopała monety, nie przypuszczała, że minie prawie tysiąc lat, zanim znów wyjdą na powierzchnię.
– Jestem archeologiem od 20 lat i przez całą swoją karierę nie widziałem więcej monet niż tutaj – mówi Loftsgarden.
Średniowieczny majątek
Znalezione monety znajdują się obecnie w Muzeum Historii Kultury w Oslo. Ekspert od numizmatyki, profesor Svein Harald Gullbekk, uważa, że faktycznie mógł to być majątek zbity na eksporcie rudy żelaza. Monety należały do kogoś, kto miał dostęp do międzynarodowej sieci handlowej. Większość z nich pochodzi z Anglii i Niemiec.
Zdaniem specjalisty od numizmatyki, trudno określić, ile warte były te srebrne monety we wczesnym średniowieczu. Prawdopodobnie można było za nie kupić spore gospodarstwo rolne. Każda moneta z osobna mogłaby być dniówką dla robotnika w dużym europejskim mieście. Nie ma jednak konkretnych wycen z Norwegii z XI wieku.

