Skip to main content
search

Wybory parlamentarne w Norwegii wygrała Partia Pracy, która prawdopodobnie stworzy większość w ramach „czerwono-zielonego” bloku. Ustalenia dotyczące podatków będą jednymi z najważniejszych punktów politycznych negocjacji.

Wczoraj zakończyły się wybory parlamentarne w Norwegii. Chociaż frekwencja wyborcza była rekordowo wysoka – 78,8 procent – to wszystkie głosy policzono jeszcze przed północą.

Wyniki wyborów parlamentarnych w Norwegii

Wybory parlamentarne w Norwegii wygrała centrolewicowa Partia Pracy Ap (Arbeiderpartiet), która uzyskała ponad 28 procent głosów. Jej klub będzie liczył 54 deputowanych, czyli o 6 więcej niż w poprzedniej kadencji, bo łącznie „niebieski” lewicowy blok zebrał 88 mandatów. Konkurencyjny blok uzbierał 81 miejsc w nowym Stortingu.

Za porażkę uważa się wynik Partii Konserwatywnej Høyre. Ugrupowanie byłej premier Erny Solberg zyskało o 12 mandatów mniej niż dotychczas. Poparcie na poziomie 14,5 proc. to spadek o prawie 6 punktów w stosunku do poprzednich wyborów i najgorszy wynik Prawicy od 2005 roku.

Dużym przegranym jest też ludowa Partia Centrum, która wcześniej tworzyła koalicję rządową. Tym razem uzyskała jedynie 5,6 procent poparcia i 9 mandatów, choć w poprzednich wyborach uzyskała iż aż 28. O porażce może też mówić proeuropejska partia Venstre, która nie przekroczyła progu wyborczego i zachowa jedynie 3 deputowanych ze specjalnymi mandatami. Prawdopodobnie jej wyborcom nie spodobało się, że partia była skłonna poprzeć rząd „niebieskiego” bloku”.

Największym zaskoczeniem jest znakomity wynik prawicowej i określanej jako populistyczną Partii Postępu (Frp) z Sylvi Listhaug na czele, która uzyskała prawie 24 procent poparcia i będzie mieć aż 48 parlamentarzystów.

Powyborcze ustalenia

Jak będzie wyglądał nowy norweski rząd, tego dowiemy się dopiero za jakiś czas. Teraz partie przejdą przez etap negocjacji i ustaleń. Arbeiderpartiet potrzebuje sojuszników, bo nie jest w stanie rządzić samodzielnie. Większość budżetową da wyłącznie szeroka koalicja. Aby mieć zapewnione rządzenie, Partia Pracy potrzebuje tak wielu sojuszników, jak to jest możliwe, czyli Sp, SV, MDG i Rødt. Ten czerwono-zielony blok zyskał już miano „tuttifrutti”.

Dla wielu wyborców najważniejsze są przedwyborcze obietnice podatkowe. Partia Pracy deklarowała, że nie podwyższy podatków. Tego jednak życzy sobie wielu jej potencjalnych koalicjantów. Mniejsze partie domagają się podniesienia podatków, co pozwoliłoby na zwiększenie nakładów na między innymi ochronę zdrowia (na przykład zmniejszenie kosztów leczenia dentystycznego) i ochronę środowiska.

Jonas Gahr Støre zadeklarował dziś, że nie zamierza zmieniać swojego planu podatkowego. Zapewnia, że wcześniej jego partia dotrzymywała obietnic dotyczących podatków i tak samo zamierza zrobić tym razem.

Chcesz wiedzieć więcej o tym, co dzieje się w Norwegii i jak to wpłynie na ciebie? Zajrzyj do naszych podcastów z cyklu Projekt Norwegia.

Close Menu