Sezon na grzyby w Norwegii wchodzi w ostatnią fazę. Warto wybrać się jeszcze do lasu, bo niektóre grzyby są wiele warte.
Sezon na grzyby rozpoczął się w tym roku w Norwegii wyjątkowo wcześnie, bo już na początku lipca. Stało się tak za sprawą sprzyjającej pogody. W norweskich grupach online grzybowa gorączka była bardziej widoczna niż kiedyś. Kolejni miłośnicy zbieractwa donosili o rekordowych zbiorach kurek. Niektóre odmiany grzybów, które zwykle pojawiają się w październiku, można było zbierać już pod koniec sierpnia.
Sezon na najbardziej popularne grzyby kończy się wtedy, gdy zaczynają się przymrozki. Wiele grzybów nie wytrzymuje niskiej temperatury i umiera po pierwszej mroźnej nocy. Są jednak takie gatunki, które zbiera się w niektórych regionach Norwegii również w październiku. Należą do nich borowiki, kurki i wodnicy późne.
207 kilo prawdziwków
Grzybobrania i poszerzanie wiedzy o wykorzystaniu grzybów stało się w Norwegii modne w czasie pandemii, kiedy to więcej osób miało czas wolny i ochotę na wyjście z domu. Mimo to szefowie kuchni uważają, że wciąż co roku w norweskich lasach marnuje się wiele cennych grzybów.
Kucharz Tommy Østhagen powiedział NRK:
– Tylko niewielka część okazów zostaje zebrana, w lasach gniją grzyby warte w sumie miliardy koron.
Østhagen, zbieracz-amator i medialny ekspert od grzybów, jest znany między innymi z rekordowego zbioru prawdziwków. Jeśli wierzyć jego doniesieniom, które opatrzył zdjęciami, w 2017 roku zebrał w jeden dzień 207 kilogramów prawdziwków. Twierdzi, że 90% zebranych grzybów sprzedaje okolicznym restauratorom.
Ceny grzybów nie są odgórnie ustalone, restauracje płacą za nie w zależności od zapotrzebowania. W roku 2020 za kilogram prawdziwków restauracje płaciły około 300 koron.
Wymarzona gąska sosnowa
Znaleziskiem, na które liczy każdy znający się na rzeczy grzybiarz w Norwegii jest gąska sosnowa (nor. kransmusserong), w Japonii znana jako matsutake. To zdecydowanie najbardziej poszukiwany grzyb w kraju, bo idealne okazy można sprzedać za 14 000 NOK za kilogram. W Azji grzyb ten zbiera się z ziemi w specjalnych rękawiczkach i przy użyciu odpowiednich narzędzi, aby tylko go nie uszkodzić.
W Polsce gatunek jest uważany za wymarły, ostatnie stanowisko w kraju zanotowano w połowie XX wieku. W Norwegii ten rzadki grzyb występuje głównie w lasach sosnowych na piaszczystej glebie, często ubogiej w składniki odżywcze, z porostami w dolnej warstwie. Znaleźć go można wschodniej Norwegii, na przykład w okolicach Elverum, oraz w niektórych miejscach w Troms i Finnmark, na przykład w Pasvik.
Wspomnianemu wcześniej Østhagenowi udało się znaleźć stanowisko gąski sosnowej po czterech latach poszukiwań. Trzy sztuki sprzedał za 2000 NOK, resztę wykorzystał na własne przepisy.
W tym roku gąskę sosnową do punktu kontroli grzybów przyniosła rodzina w Indre Østfold. Kontrolerzy nie mogli uwierzyć własnym oczom. Przez wiele lat pracy do punktu przyniesiono okazy tego grzyba tylko 8 razy. Rodzina nie zdecydowała się sprzedać swojego okazu, postanowiła użyć grzyb we własnej kuchni.
Co roku norweskie media donosza o kilku znaleziskach tego grzyba.
W Norwegii występuje w sumie około 10 000 gatunków grzybów, z których część zalicza się do grupy „małych” (na przykład pleśń), a część do „dużych”. Około 3000 z nich to tak zwane „grzyby duże”. Zdecydowana większość grzybów dużych jest niejadalna, ale to właśnie w tej grupie znajdują się też grzyby jadalne. Gatunków jadalnych grzybów jest w Norwegii nie więcej niż 70.
Pamiętajcie o bezpieczeństwie
Wybierając się na poszukiwanie grzybów, czy to do własnej kuchni, czy na sprzedaż, pamiętajcie o bezpieczeństwie.
– Zatrucie grzybami może spowodować trwałe uszkodzenie wątroby i nerek. Zanim wyruszysz na grzybobranie, musisz zdobyć niezbędną wiedzę na temat lokalnych grzybów – przestrzega Charlotte Ulstad z Służby Informacji Toksykologicznej Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego (FHI).
W minionym roku za wiele zatruć grzybami w Norwegii odpowiedzialny był śmiertelnie trujący grzyb o nazwie zasłonak rudawy. Jego kapelusz osiąga średnicę 3–8 cm, ma kolor pomarańczowo-brązowawy. Niektórzy grzybiarze mylą go z jadalnym lejkowcem trąbkowym oraz kurką. Warto pamiętać, że kurki mają wyjątkowy pomarańczowo-żółty kolor, czyli odcień taki sam jak żółtko jajka albo pomarańcza.
Poznaj zasady obowiązujące na łonie norweskiej natury TUTAJ.

