Siedmiu na dziesięciu zatrudnionych w Norwegii deklaruje chęć pracowania krócej niż 37,5 godziny w tygodniu. Nie w każdym zawodzie jednak skrócenie czasu pracy byłoby rozsądnym posunięciem.
Czy wyobrażasz sobie sześciogodzinny dzień pracy? Coraz więcej Norwegów optuje za właśnie takim rozwiązaniem. W tym roku mija 40 lat, odkąd w Norwegii wprowadzono system pracy w wymiarze 37,5 godziny tygodniowo. Z tej okazji stacja NRK zleciła agencji Norstat poprowadzenie badania nastrojów co do tego rozwiązania. Wyniki sugerują, że wielu badanych jest optymistycznie nastawionych do zmiany. Aż siedmiu na dziesięciu zatrudnionych w Norwegii deklaruje chęć krótszego tygodnia pracy. Połowa młodych ludzi uważa, że mogliby zrobić więcej w pracy, poświęcając jej mniej czasu. Jednak większość nie chciałaby mieć niższych zarobków niż teraz.
Jak długi jest Twój „wymarzony tydzień pracy”?
W badaniu wzięło udział łącznie 1008 osób w wieku 18–99 lat, z czego 26% obecnie nie pracuje. 50% stanowiły kobiety, a 50% mężczyźni.
Zadano im pięć pytań:
- W Norwegii standardowy tydzień pracy wynosi 37,5 godziny. Jak długi jest Twój „wymarzony tydzień pracy”?
- Czy zgodziłbyś się na obniżkę wynagrodzenia za krótszy tydzień pracy?
- Czy uważasz, że czterodniowy tydzień pracy wpłynąłby na to, ile pracy możesz wykonać?
- Jakie rozwiązanie najbardziej odpowiada?
- Na co wykorzystałbyś dodatkowy wolny czas?
Im partycypanci byli młodsi, tym chętniej opowiadali się za krótszym tygodniem pracy niż obecnie. Chcieliby mieć więcej wolnego czasu na życie rodzinne, sport i realizowanie zainteresowań. Ich zdaniem nowoczesne rozwiązania technologiczne i tak wkrótce sprawią, że będziemy musieli pracować krócej. Z prognoz wynika, że rozwój automatyzacji oraz sztucznej inteligencji, a także coraz silniejsze oczekiwania społeczne wobec stylu życia opartego na równowadze między karierą i życiem rodzinnym, zmuszą rynek pracy do zmian.
W wielu krajach, w tym w Polsce, testuje się różne modele skróconego czasu pracy.
Krócej nie zawsze lepiej
W Norwegii testowano już sześciogodzinny dzień pracy. Taki system wdrożono w zakładzie Tine w Heimdal w latach 2006-2019. Kåre Pedersen z Tine mówi, że po okresie wdrażania programu załoga przez kilka lat była bardziej efektywna o trzydzieści procent. Potem jednak zaczęła spadać. Ostatecznie powrócono do tradycyjnych godzin pracy, bo nie zauważono znaczącej zmiany w ilości zwolnień lekarskich branych przez pracowników.
Merete Onshus, starsza ekonomistka w dziedzinie analiz socjoekonomicznych z osiemnastoletnim stażem pracy w Ministerstwie Finansów, uważa, że spawa jest skomplikowana. Wylicza, że przeprowadzono szereg eksperymentów w tym zakresie. Nie tylko w Tine – sześciogodzinne dni pracy i czterodniowe tygodnie pracy były również testowane w domach opieki i przedszkolach.
– To, czy możemy stać się bardziej produktywni i wydajni dzięki krótszemu tygodniowi pracy, różni się w zależności od branży, zawodu i osoby. Ogólnie rzecz biorąc, zbyt długa praca powoduje, że wydajność w przeliczeniu na godzinę pracy spada. Ale krótsza praca nie zawsze oznacza lepszą.
Na przykład, w zawodach wymagających wysiłku fizycznego i skupienia, mniej zmęczeni pracownicy mogą zwiększyć produktywność. Jednak na przykład w przedszkolach, domach opieki i szkołach pracownicy muszą zostawać w pracy tak długo, jak długo przebywają tam ich podopieczni. Szybsza praca nic nie da.
Bez woli politycznej
Na razie nie należy się w tym zakresie spodziewać zmian, bo nie ma woli politycznej. Największe norweskie partie sprzeciwiają się skróceniu tygodnia pracy. Za tym rozwiązaniem opowiadają się partie MDG, SV oraz Rødt, choć różnią się w szczegółach co do możliwej implementacji nowego systemu.

