W Norwegii renifery nie jedzą z reki. Wolontariusze Norweskiego Stowarzyszenia Turystycznego (DNT) uczą turystów, jak (nie) podchodzić do tych zwierząt.
Tego lata Norweskie Stowarzyszenie Turystyczne (DNT) rozpoczęło projekt, w ramach którego wolontariusze informują turystów o zwyczajach dzikich reniferów i o tym, jak ostrożnie podróżować po ich siedliskach w górach Hardangervidda i Nordfjella. Celem jest zmniejszenie wpływu człowieka na zagrożoną populację tych zwierząt oraz ogólne podniesienie świadomości ekologicznej.
Główne powody, dla których dzikie renifery w Norwegii są zagrożone to zmniejszenie ich naturalnych siedlisk (budowa domków, dróg, elektrowni), zakłócenia, takie jak hałas i ruch, które odstraszają zwierzęta od terenów wypasu oraz zmiany klimatyczne ograniczające dostępność pożywienia (porostów) w obszarach sezonowych wypasów.
Zwierzęta Parku Narodowego Hardangervidda

Hardangervidda to największy w Europie wysokogórski płaskowyż, położony w południowej części Norwegii. Słynie z surowego klimatu tundrowego, bezkresnych przestrzeni oraz występowania największych w Europie stad dzikich reniferów. Dużą część płaskowyżu zajmuje Park Narodowy Hardangervidda, będący największym parkiem narodowym w kraju. To dom nie tylko dzikich reniferów, lisów polarnych, sowy śnieżnej, leminga, rysia, wydrzyka i kilku rzadkich ptaków brodzących, ale też roślin charakterystycznych dla arktycznej tundry.
Trond Nessæther z Hønefoss i Eric Jonson Roe z Bærum to dwaj wolontariusze, którzy ostatni tydzień spędzili w schronisku Rauhelleren na Hardangervidda. Obaj są doświadczonymi wędrowcami po typowych obszarach występowania dzikich reniferów. W ramach projektu dzielą się z turystami wiedzą, dlaczego tak ważne jest okazywanie szacunku naturalnym zwyczajom zwierząt.
– To bardzo potrzebna praca. Nasze prelekcje zainteresowały odwiedzających – powiedział Trond Nessæther w wywiadzie dla NRK Buskerud.
Przed rozpoczęciem projektu przewodnicy przeszli kurs z biologii, historii i zwyczajów życia dzikich reniferów. W tym roku zgłosiło się prawie 30 osób, które ostatecznie przydzielono do sześciu schronisk DNT w typowych obszarach występowania dzikich reniferów. Wieczorami przewodnicy wygłaszają krótkie wykłady, pokazują zdjęcia i rozmawiają z gośćmi, aby przekonać ich do rozważnego poruszania się po szlakach.
Schroniska, w których tego lata pracują reniferowi rzecznicy to Rauhelleren, Mårbu, Solheimstulen, Geiteryggshytta, Iungsdalen, Mogen i Mårbu.
Dzikie renifery w Norwegii
Obecnie w Norwegii żyje około 20 000 dzikich reniferów. Gatunek zamieszkuje obszary górskie w południowej części kraju. Pierwotnie występował w całej Norwegii, ale w ciągu ostatnich kilkuset lat wiele się zmieniło. Na północy ostatnie stada dzikich reniferów zniknęły w XIX wieku. Mniej więcej w tym samym czasie stada w południowej Norwegii wymierały z powodu nadmiernych odłowów.
Rozwój i działalność człowieka doprowadziły do fragmentacji obszarów, z których mogą korzystać te zwierzęta. Renifery, które kiedyś mogły swobodnie poruszać się po czterech dużych, sąsiadujących ze sobą obszarach górskich w południowej Norwegii, obecnie korzystają z 24 mniej więcej oddzielnych obszarów. Od 2021 roku dziki renifer jest na czerwonej liście gatunków.

Zdjęcie dzikiego renifera? Tylko z daleka!/ Archiwum ATS Pomoc w Norwegii
Rząd norweski przedstawił propozycję konsultacji społecznych mających na celu poprawę warunków życia tych zwierząt. Jedną z propozycji jest przeniesienie lub zamknięcie niektórych schronisk. Inne propozycje to skrócenie godzin otwarcia schronisk, reorganizacja szlaków turystycznych i budowa tunelu pod płaskowyżem Hardangervidda.
Zobaczyłeś renifera? Przeczekaj lub zawróć
Simon Torgersen, dyrektor generalny DNT Drammen i okolic, zwraca uwagę, że wielu turystów nie jest zaznajomionych z sytuacją dzikich reniferów. Najważniejsze, co należy wiedzieć, to by nie wchodzić zwierzętom w drogę. Nie należy ich płoszyć, podchodzić do nich i w jakikolwiek sposób im przeszkadzać. Im mniej mają kontaktu z człowiekiem, tym lepiej.
Na widok renifera najlepiej jest się wycofać. Jeśli w tym celu trzeba zmienić ścieżkę i nadrobić dwa-trzy kilometry, to ryzyko powinno być wpisane w planowanie wycieczki górskiej. Wędrując po parku narodowym, nie jesteśmy u siebie w domu, tylko odwiedzamy teren będący domem zwierząt. Kiedy pamiętamy, że jesteśmy w nim gośćmi, nasza wizyta sprawi gospodarzom mniejszy problem.

