Norweska Komisja ds. Skarg Finansowych odesłała do sądu sprawę młodego mężczyzny, który spiera się z bankiem o odpowiedzialność za transakcje dokonane w Polsce. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna padł ofiarą oszustwa, ale sam też nie był do końca szczery.
Mężczyzna z Norwegii będzie się sądził z bankiem w sprawie rachunku na 190 000 koron za wizytę w klubie ze striptizem z Polsce. Sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie spór prawny. Niedawno norweska Finansklagenemnda, czyli Komisja ds. Skarg Finansowych (pozasądowy organ rozstrzygający spory pomiędzy instytucjami finansowymi a ich klientami) wydała decyzję, by odesłać ten przypadek do sądu. Stwierdziła, że sprawę trudno rozstrzygnąć w trybie pisemnego postępowania. Sąd jest jej zdaniem odpowiednim organem do wyjaśnienia, kto powinien zapłacić.
Horrendalny rachunek
Do zdarzenia doszło kilka miesięcy temu. Podczas podróży służbowej do Gdańska Norweg wydał aż 190 000 koron podczas wizyty w klubie ze striptizem. Początkowo w rozmowie z bankiem twierdził, że to on ponosi odpowiedzialność za wysoki rachunek. Potem zmienił wersję. Wierzy, że został oszukany. Od swojego banku domaga się pokrycia rachunku.
W feralną noc mężczyzna poszedł do klubu nocnego z kolegą. Podczas pięciogodzinnego pobytu został obciążony kwotą prawie 178 000 koron, a także dwukrotnie wypłacił z bankomatu prawie 12 000 koron.
Z nagrań rozmów z bankiem wyłania się przebieg wydarzeń. Po wizycie w klubie wczesnym rankiem mężczyzna zadzwonił do działu blokowania kart swojego banku i poinformował, że padł ofiarą oszustwa. Jednocześnie przyznał, że nie zgubił karty, tylko sam dokonywał płatności. Uważał jednak, że kwoty w klubie zostały znacznie zawyżone. Wkrótce po pierwszym telefonie ponownie zadzwonił i zapytał, czy jego karta została zablokowana. Dział blokowania kart odpowiedział przecząco, bo karta nie została zgubiona. Wtedy klient zażądał jej zablokowania i uściślił, że nie był w zwykłej restauracji, lecz w klubie ze striptizem.
Wyjaśnienia w Finansklagenemnda
Kontaktując się z Komisją ds. Skarg Finansowych mężczyzna przepraszał, że początkowo nie był szczery składając wyjaśnienia. Tłumaczył, że wstydził się wizyty w nocnym klubie. Dodatkowo wyjaśnił, iż feralnej nocy nie był w pełni władz umysłowych, bo niczego nie pamięta po otrzymaniu w barze darmowego drinka. Jest przekonany, że padł ofiarą oszustwa i domaga się od banku, by pokrył jego rachunek. Przekonuje, że gdyby tamtej nocy był przy zdrowych zmysłach, nigdy nie dokonałby takich transakcji. Dziwi się, że tak duże wydatki nie zostały przez bank wstrzymane.
Bank natomiast tłumaczył przed komisją, iż mężczyzna sam jest odpowiedzialny za kwestionowane transakcje. Zaprzecza, jakoby klient miał prawo do pokrycia opłat za wypłaty z bankomatów, które bank określa jako całkowicie normalne w przypadku wypłat za granicą. Kwestionowane transakcje zostały zatwierdzone chipem i kodem PIN.
Komisja ds. Skarg Finansowych pisze w swojej decyzji, że transakcje mężczyzny w klubie ze striptizem układają się w podejrzany schemat – kwoty rosną z każdą transakcją, a niektóre wydają się dużo wyższe niż normalnie w klubie nocnym. Komisja skłania się ku temu, by uznać te transakcje za wyłudzenie. Chce, by zajął się tym sąd.
Przepisy związane z transakcjami płatniczymi
Generalnie prawo europejskie mówi, że do nieautoryzowanej transakcji płatniczej dochodzi w wypadku, kiedy pomimo braku zgody klienta, zrealizowano transakcję z jego rachunku bankowego. Udzielenie zgody przez płatnika na wykonanie danej transakcji płatniczej jest jedną z podstawowych przesłanek jej autoryzacji.
W przypadku błędnego przelewu (np. wysyłasz komuś pieniądze i pomyliłeś numer konta) bank nie ponosi odpowiedzialności za realizację błędnie wykonanej transakcji. W przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcji płatniczej bank osoby wykonującej przelew niezwłocznie, nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia nieautoryzowanej transakcj, lub po dniu otrzymania stosownego zgłoszenia, zwraca płatnikowi kwotę nieautoryzowanej transakcji płatniczej. Wtedy nie jest konieczne wzywanie odbiorcy przelewu do zwrotu środków, bo dokonuje tego bezpośrednio bank. Obowiązek zwrotu pieniędzy na rzecz klienta w przypadku nieautoryzowanej transakcji płatniczej ma charakter ustawowy.

